O.S.T.R.: Dziękuję Bogu, że mogę tutaj być

- Zakochałem się w tym miejscu w 2001 roku i ta miłość trwa do dziś. Gdybym miał określić piękno mojej żony, powiedziałbym, że jest piękna jak Wrocław – mówił podczas piątkowego koncertu w Alibi raper Adam O.S.T.R. Ostrowski.

Flagowy artysta wytwórni Asfalt pojawił się na scenie chwilę po godzinie 23, od początku podkreślając, że stolica Dolnego Śląska jest jednym z jego ulubionych koncertowych miast. - Mimo że kiedyś zostałem tam za rogiem aresztowany, kocham wracać do tego miejsca – mówił popularny Ostry. Przypomniał, że to właśnie we Wrocławiu (w klubie Kolor) zagrał premierowy koncert swojej pierwszej płyty 14 lat wcześniej.


W piątek zaoferował fanom przegląd muzycznej podróży, którą od tamtego momentu przeszedł. Zamiast skupiać się na nowym albumie, już na samym wstępie sięgnął po takie klasyki jak „Nie odejdę stąd”, „Kochana Polsko”, „Mały szary człowiek” czy „Po drodze do nieba”. Publiczność nie miała nic przeciwko. Sam Ostrowski też bawił się bardzo dobrze, kilkukrotnie w czasie występu przejmując od fanów z pierwszych rzędów telefony i kamerkę GoPro, żeby nagrać dla ich właścicieli coś ze sceny.

Było widać, że koncerty znów sprawiają mu sporą przyjemność, co zresztą sam O.S.T.R. wielokrotnie podkreślał, nawiązując do walki z nowotworem, którą wygrał kilka miesięcy temu. - Lekarze dawali mi 20% szans, ale wsparcie ludzi takich jak wy zamieniło to w 100%. Byliście głównym motorem mojego powrotu do zdrowia, adrenalina podczas koncertów pomaga lepiej niż wszystkie leki przeciwbólowe – mówił raper, przypominając o dwóch operacjach (wycięcia płatów płuca i ich rekonstrukcji) jakie przeszedł w tym roku.

- Dla mnie nie jesteście broń Boże moimi „fanami”. Jesteście moimi przyjaciółmi – dodał muzyk.

Cały koncert trwał tylko około 80 minut, ale w dobrze i intensywnie ułożonej track-liście znalazły się fragmenty wszystkich największych hitów artysty. Nie zabrakło też momentów improwizacji jak w trakcie utwóru „Ja i mój lolo”, gdzie Ostry – inaczej niż w oryginale – tym razem przekonywał, że „ma stuff, którym zbakałby się nawet”… Andrzej Duda. Dobrze wiedzieć, że król polskiego rapu, mimo chyba powoli zbliżającej się emerytury, nadal trzyma rękę na pulsie.

ZOBACZ FILMIK Z KONCERTU

ZOBACZ JAK OSTRY PRZEJMUJE GoPRO

Adrian Fulneczek
adrian.fulneczek@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS