Wilgotne miejsca twojej wrażliwości

Światowy bestseller zamieniony w naczelny film-skandal ostatniego tygodnia w Polsce.

„Wilgotne miejsca”, to tytuł debiutanckiej książki Charlotte Roche, która przyniosła jej sławę, pieniądze i gwiazdorski status w Niemczech. Nakręcony na jej podstawie film o tym samym tytule w zeszły weekend trafił do niektórych kin w naszym kraju i od razu wzbudził mini sensację. Obejrzałem i już wiem, że nie ma powodów do bulwersowania się.

Trochę odstraszały mnie jego oceny w okolicach 5/10, ale jest co najmniej o notę i pół lepszy niż wskazują internauci. Opis i tematykę pewnie znacie, ale jeśli nie, kopiuję lead do bardzo fajnego tekstu, który na jego temat ukazał się w „Wysokich Obcasach”:

18-letnia Helen Memel lubi nosić te same majtki przez tydzień, nienawidzi golenia się, a po publicznych toaletach chodzi boso i z namaszczeniem siada pupą na desce. Na przekór matce higienistce i nawróconej katoliczce uważa, że cipka powinna mocno pachnieć, bynajmniej nie mydłem.

Brzmi ekscytująco, ale tak naprawdę aż tylu szokujących ekscesów tam nie ma. Jest mocne wejście (właśnie z tymi publicznymi toaletami), po którym jesteśmy chyba gotowi przyjąć wszystko. Ja w każdym razie byłem. Zdaje się, że kobietom jest z tym trudniej, bo to głównie ich obrzydzone i zszokowane komentarze widziałem w dużych ilościach. Nie lękajcie się jednak.

Film jest tak naprawdę spokojny i rozmyty. Nie do końca płynny. Trochę o buncie, trochę o miłości do nie-kochających się już rodziców, trochę o dojrzewaniu, trochę o szansie na nowy związek przy okazji szpitalnej operacji odbytu. O wszystkim tylko trochę, niestety.

Nie chcę szczególnie go bronić, bo jest po prostu przyjemną ciekawostką i ma kilka momentów, emocji, które warto zabrać ze sobą (np. oderwana od reszty scena, w której mama Helen „łapie ją” zeskakującą z dachu). Trochę jak główna bohaterka (którą Ada Perticzko nazywa w Wysokich Obcasach „kędzierzawą łobuziarą na longboardzie, trochę Pippi, trochę Amelia„) „Wilgotne miejsca” przeskakują z miejsca na miejsca: od tematu do tematu, każdemu dając maksymalną uwagę, ale tylko na moment.

Nie chciałbym na pewno, żebyście jednak dali się przestraszyć komentarzom osób, mówiących, że to takie straszne i obrzydliwe, że wyłączali po 15 minutach. Trzeba rozumieć, że tutaj zastosowano celowo akurat takie środki i narzędzia do przekazania swojej wiadomości. Odrzucanie filmu, który specjalnie próbuje być obrzydliwy dla szarego oglądacza, bo ‚jest obrzydliwy’, to dla mnie postawa trudna do zaakceptowania. Nie każdemu muszą te narzędzia odpowiadać, ale zamiast mieć pretensje do filmu, miejcie je do własnej wrażliwości, upodobania i otwartości na nieszablonowe podejścia do życia.

Ps. Carla Jurii – odtwórczyni roli głównej – jest autentyczna, zabawna i mam nadzieję oglądać ją w jeszcze wielu filmach.

Adrian Fulneczek
adrian.fulneczek@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS