Dub, rap i wróżka w jakości FX

- To, co tutaj robię, to przede
wszystkim zapętlanie mojego głosu. Zapętlanie mojego głosu.
Zapętlanie mojego głosu. Zapętlanie mojego głosu. Rozumiecie?

- wyjaśnił na wstępie Ben Stanford, znany lepiej jako Dub FX. Dwie
godziny później wraz ze swoimi niesamowitymi towarzyszami,
zakończył jeden z najlepszych koncertów tego roku.

Stanford znany na
całym świecie ze swoich dubstepowych ulicznych występów i
jedynego w swoim rodzaju stylu tworzenia muzyki na żywo.. nogami,
przyjechał do Polski na dwa koncerty. Po występie w Łodzi
przeniósł się do Wrocławia. Bilety rozeszło się tutaj lepiej
niż biało-czerwonego flagi przed majowym weekendem: podobno
wyprzedano wszystkie już dwa dni przed koncertem. Podobno, bo w
klubie okazało się, że – mimo wcześniejszych informacji Eteru –
wejściówkę można jednak nabyć na miejscu. Nieporozumienie, przez
które wiele osób zostało ostatecznie w domu.

Wspomnieni
pechowcy mieliby na dotarcie do Eteru wiele czasu, bo Dub FX pojawił
się na scenie dopiero o 23. Zaczął od utworu „Made”, przy
którym – w samym środku energetycznego wykonania – z nieznanych
przyczyn w jego loop station zabrakło prądu.
-
Ech, nie wiem czemu, ale ten sprzęt zawsze wyłącza mi się bez
powodu
– tłumaczył z
uśmiechem australijski muzyk. Później wykorzystał podobne zdanie
jako zapętlony fragment utworu, do którego zaprosił gościa,
rapera CAde’a.

Dub
FX po prostu kocha kolekcjonować dźwięki. Na pamiątkę nagrał
sobie też wrocławską publiczność.
-
Mam tutaj swojego laptopa i nagrywam wszystko, później będę to
edytował. Mam w związku z tym taką prośbę: czy moglibyście
teraz zaśmiać się tak, jakbym powiedział coś naprawdę
śmiesznego? Świetnie! A teraz załóżmy, że powiedziałem coś
wyjątkowo niemiłego…

- i tak dalej. Współpraca między sceną, a widownią układała
się doskonale.

Wzorowo
uzupełniali się też Stanford i jego ukochana Fairy Flower (Wróżka
Kwiatowa?). To chyba podręcznikowy przykład dobrej pary: tworzą
razem, koncertują, ona kocha jego muzykę i podczas, gdy on wykonuje
ją na żywo, ona swoim tańcem i gestami zachęca publikę to
jeszcze głośniejszej zabawy.
-
Fairy Flower nie ma chwilowo na scenie więc zagramy utwór, którego
ona nie lubi, bo napisałem go o mojej poprzedniej dziewczynie. Nie
interesuje jej chyba, że to nie jest love-song tylko utwór na
rozstania
– żartował
Stanford przed wykonaniem „Love me or not”. O to, ten uroczy (i
często trzymający się za ręce) duet, też się oczywiście nie
pokłócił.

Duet
zamieniał się czasami w trójkąt, gdy do akcji wkraczał trzeci
wykonawca, CAde. Ze swoimi rymami, pozytywną energią i charyzmą
praktycznie ukradł show gwieździe wieczoru, ale też doskonale z
nią współpracował.
-
Znam tego faceta od momentu, gdy miałem 15 lat. Uwielbiam go, a on
niedługo wydaje solową płytę więc wy też zacznijcie –

przekonywał wszystkich do swojego kolegi Stanford. CAde poradziłby
sobie chyba nawet bez tego, bo przed końcem koncertu poczuł się we
Wrocławiu tak dobrze, że pozwolił ponieść się na rękach
publiczności, w której objęcia skoczył.

Po bisowym
„Ghostbusters” (ciekawej interpretacji filmowego klasyka) i
gromkiej porcji długich braw Stanford obiecał zgromadzonym, że
wróci tutaj już naprawdę niedługo. Czuł się we wrocławskim
Eterze dobrze i polubił to, jak szalona wydała mu się tutejsza
publiczność. Ostatecznie to on i jego towarzysze doprowadzili ją
do takiego stanu. Zaliczyli tym samym tak udany występ, że chyba
trzeba wymyślić dla nich nową kategorią. To był dub, rap i
wróżka w jakości FX.

Adrian Fulneczek (a.fulneczek@pik.wroclaw.pl)


3 comments on “Dub, rap i wróżka w jakości FX
  1. jestem z łodzi i chciałem zaznaczyc ze koncert w Wytwurni wypadł naprawde super!!!! nic dodac nic ując!!! pozdro.

  2. O ile dobrze słyszałem od znajomego, który tam pracuje, to większość koncertów, także i ten, organizują zewnętrzne firmy, które tylko klub wynajmują i to organizatorzy, a nie eter są głównie odpowiedzialny za promocję i sprzedaż biletów. :)

    Co do samego koncertu to 10/10 i brak słów, aby opisać jak dobrze się bawiłem. :)

  3. :) piknie Fulu, piknie :) az sie wzruszylam czytajac to:P koncert oczwiscie byl przeeee, chociaz kiepskim pomyslem bylo pojscie w tlum… chcialam dac sie poniesc fali/tlumowi xD a skonczylo sie tym,ze jakas pijana banda sie o mnie obijala raz po raz…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS